Portale poradnikowe aż uginają się pod ciężarem treści wychwalających prozdrowotne właściwości biotyny. Jednym z głównych beneficjentów przyjmowania tej witaminy powinny być włosy, a więc temat przewodni artykułów na blogu SecondHair Clinic. Przyjrzyjmy się nieco bliżej możliwościom biotyny i jej realnemu wpływowi na kondycję naszych włosów.

Poznajcie biotynę

Zdecydowana większość Czytelników kojarzy zapewne, że tytułowa bohaterka dzisiejszego wpisu jest witaminą, która często występuje pod nazwą H lub B7. Witaminy to mikroskładniki, bez których nasze ciało nie mogłoby funkcjonować prawidłowo. Ich rola w organizmie jest nieoceniona, a funkcje, które pełnią, tak liczne, że można by o nich napisać osobną książkę. Niektóre witaminy podawane w odpowiednio dużych dawkach nie działają już tylko odżywczo, ale mogą mieć również znaczenie lecznicze. Witaminy z grupy B, do których należy biotyna, pełnią m.in. funkcję koenzymów. Te są gwarantem prawidłowej pracy enzymów – białek mających wpływ na to, co dzieje się w komórkach. Witamina H jest koenzymem „obsługującym” enzymy wpadające do zbioru karboksylaz. Te ostatnie mają dużo do powiedzenia jeśli chodzi o budowanie tkanki mięśniowej. B7 w organizmie pełni kilka ról: bierze udział w przemianach węglowodanów i aminokwasów; pomaga w syntezie kwasów tłuszczowych; do spółki z witaminą K, syntezuje protrombinę; wpływa na działanie układu odpornościowego. Biotyna rozpuszcza się w wodzie i jest nietoksyczna, a miejscem jej powstawania jest jelito grube.

Źródła i niedobory biotyny

Wspomniane w nagłówku liczne wpisy na blogach i portalach zachwalające biotyną są oczywiście, pośrednio lub nie, związane z suplementami diety zawierającymi w swoim składzie opisywaną witaminę. Kolejne treści mają zbudować wiarygodność biotyny i zachęcić Czytelników do sięgnięcia po witaminę w formie syntetycznej. Pastylki to tylko jeden ze sposobów przyjmowania B7. Warto wiedzieć, że występuje ona dość powszechnie w produktach lądujących na naszych talerzach. Przede wszystkim można znaleźć ją w przetworach mlecznych i samym mleku, mięsie i jego wyrobach (drób, wieprzowina, wątróbka), warzywach (kalafior, soja, soczewica), żółtku i drożdżach. Duża dostępność biotyny w produktach spożywczych sprawia, że widmo jej niedoboru jest raczej znikome u osób odżywiających się normalnie. Problem ten może wystąpić u ludzi stosujących restrykcyjną dietę, rezygnujących z niektórych produktów, zmuszonych do długotrwałego leczenia lub borykających się z zaburzeniami wchłaniania witaminy H. Innym powodem niewystarczającego stężenia biotyny w organizmie może być genetyczny niedobór biotynidazy, a więc enzymu biorącego udział w przemianach metabolicznych biotyny. Deficyt B7 najczęściej może prowokować następujące objawy: zakłócenia metabolizmu tłuszczów, wysypki, zapalenie skóry w okolicach twarzy (nos, usta) i na kończynach, łamliwość paznokci oraz zakłócenie cyklu życia włosa.

Biotyna a włosy

Tym samych dochodzimy do sedna dzisiejszego tekstu – związków biotyny, a właściwie jej braku, z wypadaniem włosów. Jak zatem oddziałuje biotyna na naszą czuprynę? Przede wszystkim witamina H działa pozytywnie na cebulki i przyspiesza tempo wzrostu włosów. Nie bez znaczenia jest też fakt, że biotyna dostarcza włosom siarkę – pierwiastek potrzebny przy tworzeniu keratyny, czyli głównego budulca włosa. Siarka ma również wpływ na lśnienie i zdrowy wygląd tak włosów, jak i paznokci. Co więcej, biotyna ogranicza wzmożoną aktywność gruczołów łojowych, przez co może zapobiegać wypadaniu włosów podczas wystąpienia łojotokowego zapalenia skóry. Dodajmy też, że witamina B7 reguluje funkcjonowanie tarczycy – gruczołu, którego wpływ na wypadanie włosów opisaliśmy już w jednym z poprzednich artykułów.

Biotyna to nie wszystko

Rola biotyny w prawidłowym cyklu życia włosa nie podlega dyskusji. Należy jednak pamiętać, że przyczyny wypadania włosów mogą być bardzo różnorodne. Sama suplementacja witaminą H ma raczej na celu niwelowanie objawów, a nie leczenie źródła problemu. Aby do niego dotrzeć, warto skorzystać z porady trychologa lub lekarza dermatologa. Wielce prawdopodobne jest bowiem, że pierwsze symptomy łysienia nie są związane z brakiem biotyny lub innych mikroskładników, ale leżą głębiej – np. w zaburzonej gospodarce hormonalnej, toczącej ciało chorobie lub mają tło genetyczne.