Złośliwi mogliby stwierdzić, że na blogu Second Hair Clinic dzielimy włos na czworo. Jest w tym sporo prawdy, gdyż odmieniając włosy przez wszystkie możliwe przypadki dajemy naszym Czytelnikom szansę na lepsze zrozumienie tego, od czego zależy kondycja ich czupryny na głowie. Dziś zajmiemy się oczywiście motywem przewodnim bloga, zrobimy to jednak pod nieco innym kątem. Odłóżmy na bok zagadnienia anatomii, budowy czy patologii włosa i skóry głowy, a sprawdźmy, jak włos prezentuje się od strony leksykalnej w mowie ojczystej.

Włos niejedno ma imię

Słownik języka polskiego PWN podaje, że włos w języku polskim ma kilka znaczeń. To najbardziej popularne, a zarazem najbliższe działalności Second Hair Clinic, odnosi się oczywiście do tego, co mamy (mieliśmy) na głowie. Słownik w mało wyszukany sposób określa włos jako cienki twór rosnący na głowie człowieka lub ciele ssaków. Zagłębiając się w wydawnictwo znajdujemy kolejne konteksty, w jakich występuje ten rzeczownik. Słownik wspomina także o włosie jako o: małej sprężynie w zegarku, puszystym wykończeniu niektórych tkanin lub dywanów czy zakończeniu szczotki lub pędzla. Portal Wielki Słownik Języka Polskiego dorzuca jeszcze do tego zestawu włos stosowany w terminologii wędkarskiej, czyli końcowy, wolny element żyłki na wędce. W tym miejscu warto wspomnieć o innym rzeczowniku, który wywodzi się z tej samej rodziny wyrazów, jednak nie ma wiele wspólnego z wytworami skóry pokrywającymi skalp człowieka. Chodzi mianowicie o „włosie”. W jego przypadku słowniki kierują nas w stronę sztucznego wyrobu pochodzącego najczęściej z końskiej grzywy lub ogona. Tego słowa używa się przede wszystkim w kontekście tapicerstwa, rymarstwa, muzyki (produkcja smyczków) czy przedmiotów codziennego użytku, np. wykończenia szczotek lub pędzli. W ramach ciekawostki weźmy jeszcze pod lupę nieco przebrzmiałe słowo „włosiennica”. W niektórych książkach opisujących minione wieki pojawia się ono jako szorstka szata pokutna (lub żałobna) uszyta z włosia.

Skąd się wziął włos?

Etymologia słowa włos nie jest przesadnie rozbudowana. O ile w kontekście omawianej przez nas na łamach bloga trychologii, mieliśmy odniesienie do greki, leksykalnych korzeni włosa należy szukać w rodzinie języków słowiańskich. Jak wyjaśnia dr Joanna Przyklenk z Poradni Językowej Uniwersytetu Śląskiego, słowo to ma ogólnosłowiański zasięg (dość powiedzieć, że Czesi i Słowacy używają słowa vlas), a w języku polskim stosuje się je od XIV wieku. Włos pochodzi się od prasłowiańskiej formy volsъ. Językoznawcy dopatrują się jej konotacji z rdzeniem słowa varesa. Wywodzi się ono z martwego już języka awestyjskiego używanego w starożytnej Persji, gdzie varesa oznaczał po prostu włos człowieka i zwierzęcia.

Mała rzecz a cieszy

Co ciekawe, włos zrobił karierę w polskiej frazeologii. Każdy z nas zna i stosuje związki wyrazowe, w których to słowo gra pierwsze skrzypce. Przyjrzyjmy się tym najbardziej popularnym. O jeżeniu się włosa na głowie mówimy wtedy, gdy ktoś jest przestraszony, zdumiony lub zaskoczony. W podobnym znaczeniu używa się przenośni, że włosy stają dęba na głowie. Oba frazeologizmy znajdują potwierdzenie w bajkach animowanych, gdzie bohaterowie kreskówek na zaskoczenie lub lęk reagują właśnie nagłym wyprostem włosów lub sierści. W kontekście opisywania burzliwych emocji stosuje się też powiedzenie, że ktoś wyrywa (drze) sobie włosy z głowy. W tym przypadku mamy do czynienia z bardziej skrajnymi stanami: roztrzęsieniem, rozpaczą, histerią. Często mówimy, że ktoś dzieli włos na czworo (lub na dwoje). To sformułowanie ma znaczenie pejoratywne i określa bardzo drobiazgowe, przesadne analizowanie czegoś. Język polski ma w zanadrzu również bardziej pozytywne zlepki wyrazowe z włosem w roli głównej. Mówimy na przykład, że komuś włos z głowy nie spadł, kiedy dana osoba wyszła cało z tarapatów, nie ucierpiała, jest bezpieczna. Możemy znaleźć je np. w polskich przekładach Biblii. Idźmy dalej. Zawołanie: o mały włos! (lub krócej: o włos!) w wielu kontekstach stosuje się jako synonim słowa „nieomal”, „prawie”, „niewiele brakowało”. Podobny wydźwięk ma wisieć na włosku. Oznacza ono zagrożenie, realną możliwość wystąpienia czegoś złego. Często można spotkać także ze sformułowaniem: brać kogoś pod włos. Wielki Słownik Frazeologiczny intepretuje to jako opis manipulacji – próbę skłonienia kogoś do zrobienia czegoś, na co nie ma ochoty wykorzystując jego słabe strony np. za pomocą schlebiania, poddawania w wątpliwość jego ambicji. Do tego zestawu Słownik frazeologizmów i typowych połączeń wyrazowych w gwarach śląskich dodaje jeszcze jedno powiedzenie popularne na Śląsku Cieszyńskim: włoska drugiemu nie skrzywdzić. Jak można przypuszczać, jest ono nawiązaniem do cytowanego wyżej włos z głowy nie spadnie i oznacza bycie dobrym, łagodnym dla kogoś. Z kolei Słownik współczesnego języka polskiego przytacza też inny frazeologizm wyrażający dużą wątpliwość, niewiarę w spełnienie się czegoś. Chodzi o prędzej (komuś) włosy na ręce wyrosną niż…, choć powiedzenie to częściej można spotkać w wersji z kaktusem. Innym połączeniem wyrazowym, które na trwałe zagościło w języku polskim są włosy anielskie oznaczające niewyszukaną ozdobę choinkową.